Dzień Detoksu Cyfrowego – o co chodzi?

10 lipca 2020

Ciężko nam sobie wyobrazić funkcjonowanie w dzisiejszym społeczeństwie, bez dostępu do największych platform cyfrowych. Kontakty towarzyskie, edukacja, pozyskiwanie bieżących informacji o świecie, praca, rozrywka - wszystko to odbywa się dzisiaj na portalach kontrolowanych przez cyfrowych gigantów. My wszyscy ponosimy tego koszty. Musimy zadać sobie pytanie: czy mamy jeszcze kontrolę nad własnym życiem? Jeśli nie, to najwyższa pora ją odzyskać.

Dlatego 19 lipca jako koalicja Polskiej Karty Suwerenności Cyfrowej zapraszamy do wzięcia udziału w Dniu Detoksu Cyfrowego. W jedną niedzielę wyloguj się, wyjdź z sieci, odłóż telefon i laptopa i bądź obecny i obecna. Przekonaj znajomych, by wzięli razem z Tobą udział.

LINK: pobierz pakiet grafik do użycia w mediach!

Poniżej dowiesz się dlaczego to tak ważne - i jak rozwijać swoje umiejętności cyfrowe dalej.


Platformy - przestrzeń życia społecznego i gospodarczego

Za sprawą urządzeń mobilnych, w każdym momencie naszego dnia, mamy do wszystkiego dostęp. Media społecznościowe cieszą się ogromną popularnością. Na świecie użytkownicy spędzają średnio 2 godziny i 16 minut dziennie na korzystaniu z mediów społecznościowych. Zarówno liczba aktywnych użytkowników, jak i czas przeznaczany przez nich na korzystanie z mediów społecznościowych z roku na rok są coraz większe. Cyfrowi giganci monopolizują nie tylko nasze życie społeczne, ale i gospodarcze. Amerykańskie GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon) i chińskie platformy jak AliExpress i TikTok niszczą konkurencję i zgarniają wszystko.

W zdobywaniu pozycji rynkowej korporacje posługują się danymi, które nieustannie wytwarzają dla nich użytkownicy, korzystający z ich portali. Wykorzystują je do ciągłego doskonalenia usług tak, aby były one jak najatrakcyjniejsze dla użytkowników i zabierały jak najwięcej ich cennego czasu oraz do doskonalenia samych metod pozyskiwania danych i zarządzania nimi.

Jak to na nas wpływa?


Walka o uwagę

Mit człowieka, który wszystkie swoje decyzje podejmuje w sposób racjonalny został obalony już dawno temu. Ludzki mózg często działa intuicyjnie pod wpływem różnych bodźców, a ludzie kierują się emocjami. Największe korporacje mają grupy specjalistów, które projektują platformy cyfrowe tak, aby wykorzystywać ludzkie błędy poznawcze w celu pozyskiwania maksymalnie dużej ilości uwagi odbiorców. Uwaga przekłada się na czas spędzany na korzystaniu z usług internetowych, na których dostawcy zarabiają bezpośrednio za sprawą subskrypcji (np. Netflix), bądź pośrednio za sprawą wytworzonych przez użytkownika danych, wykorzystywanych później przy personalizacji reklam (np. Facebook, Google).

O sposobach manipulowania konsumentem i zdobywania jego uwagi opowiada Tristan  Harris, były etyk projektowania w Google, współzałożyciel organizacji Centre for Human Technology, zajmującej się badaniem aspektów etycznych nowych technologii i ich wpływu na konsumentów. Przede wszystkim korporacje stwarzają nam pozorną kontrolę nad treściami, z których korzystamy. Harris obrazuje to używając metafory z menu w restauracji. Konsument wybiera jedną pozycję z tego menu, jednak nie decyduje, co w tym menu się znajduje. Platforma cyfrowa podsuwa nam treści, które stwarzają iluzję wyboru, jednak tak naprawdę wszystkie trafiające do nas informacje są starannie wyselekcjonowane, co zamyka nas w bańce informacyjnej. Sprawia to, że społeczności o różnych poglądach coraz bardziej się radykalizują, a teorie spiskowe i konflikty zyskują na popularności.

Kolejnym sposobem na przyciągnięcie naszej uwagi jest skorzystanie z naszej fascynacji losowością zdarzeń. Harris określa to jako „umieszczenie jednorękiego bandyty w kieszeniach miliardów ludzi”. Kiedy dostajemy powiadomienie, nie wiemy co ono za sobą niesie i mamy nieodpartą chęć sprawdzenia, co tym razem oznacza charakterystyczny dźwięk i zapalenie się ekranu naszego smartfonu. Użytkownicy nie mogą oderwać się od korzystania z mediów społecznościowych i komunikatorów, ze względu na strach przed tym, że ominie nas istotna informacja.

Ale prędkość wymiany informacji zmienia też nasze stosunki pracy. Coraz częściej sprawdzamy e-maile po godzinach, a przestrzeń domową zamieniamy w biuro, gdzie wysiadujemy długie godziny na telekonferencjach. Cierpi na tym uważność, zdolność do skupienia się i zauważenia rzeczywistości poza siecią.

Ostatecznie przerwę od korzystania z platformy odkładamy na bliżej nieokreślone „potem”. Wola człowieka bywa zawodna i podatna na sztuczki psychologiczne, ale ostatecznie to do nas należy decyzja czy podejmiemy próbę odzyskania kontroli nad naszym czasem.


Negatywne konsekwencje cyfryzacji

Wyżej wymienione czynniki sprawiają, że cyfrowe platformy mogą wywoływać dużo problemów: uzależnienie od technologii, problemy psychiczne wynikające z nękania nas ciągłymi informacjami, kryzys prawdy wywołany powszechnością fake newsów oraz wspominaną wcześniej polaryzację, czyli podział społeczeństwa. Pojawia się ryzyko manipulacji politycznych związanych z wykorzystaniem danych użytkowników i wpływaniem na wynik wyborów, czego przykładem był skandal Cambridge Analytica i Facebooka związany z wyborami prezydenckimi w USA w 2015 roku.

Amerykańska psycholożka Jean Twenge w swojej książce iGen opisuje pokolenie Amerykanów urodzonych po 1995 roku, wychowanych w czasach powszechnego dostępu do Internetu i urządzeń mobilnych. Porównując osoby z tego pokolenia, będące w wieku nastoletnim, z osobami w wieku nastoletnim w minionych pokoleniach, doszła do przerażających wniosków.

Nastolatkowie obecnie wykazują znaczące różnice dotyczące ich zachowania oraz samopoczucia w porównaniu do poprzednich pokoleń. O wiele rzadziej wychodzą ze znajomymi (nawet o 40%), bądź rodzicami, częściej czują się samotni oraz chorują na depresję, a nawet rzadziej uprawiają seks. Co najbardziej niepokojące, aż dwukrotnie wzrosła liczba samobójstw w przedziale wiekowym od 12 do 14 lat. Badania wskazują na wyraźną korelację między tymi zjawiskami, a czasem spędzanym przez młodych ludzi przed ekranem oraz powszechnością urządzeń mobilnych. Jednocześnie ten okres pokrywa się z pogłębiającymi się nierównościami i gorszymi perspektywami dla młodego pokolenia przez gospodarczą dominację wielkich korporacji.


Cyfrowy minimalizm,

czyli jak się bronić, nie rezygnując z życia w społeczeństwie

Aby bronić się przed negatywnymi skutkami jakie technologia wnosi do naszego życia powstała idea detoksu cyfrowego (digital detox). Zakłada ona całkowite odcięcie się od technologii na pewien okres czasu. Może być to dzień, tydzień, a może nawet miesiąc. Ten okres to świetne naładowanie naszych „baterii”. Jednak nie każdy może sobie pozwolić na odstawienie technologii, choćby przez pracę, szkołę czy opiekę nad rodziną.

Tutaj wkracza idea cyfrowego minimalizmu spopularyzowana przez Cala Newporta. Ważne jest, aby po detoksie na stałe zmienić swoje podejście do technologii. Cyfrowy minimalizm zakłada odzyskanie kontroli nad urządzeniem i platformami tak, aby to ono służyło nam, a nie my jemu. Pomóc w tym mają zasady polegające na pozbyciu się niektórych aplikacji, ustaleniu limitów korzystania z urządzeń mobilnych oraz wyłączenie niektórych funkcji aplikacji (np. wysłania powiadomień, czy funkcji autoplay).

Koncepcja zyskuje na popularności w Polsce. Jak pisze Bartosz Paszcza , cyfrowy minimalizm jest jak dobra dieta - nie polega na głodówce, ale na trwałej zmianie nawyków żywieniowych. Z kolei Sylwia Czubkowska na łamach Spider's Web+ dzieli się praktycznymi radami zaczerpniętymi z książki Newporta, które pozwalają wprowadzić cyfrowy minimalizm do naszej codzienności. Oto niektóre z nich:

- Zostawiaj telefon w domu - zwykłe wyjście na spacer, bądź na zakupy bez telefonu może nam uświadomić, że tak naprawdę nie jest on nam niezbędny

- Zbieraj wiadomości – ustal sobie jeden moment w ciągu dnia, w którym przeczytasz i odpiszesz na wiadomości ze wszystkim komunikatorów tak, aby nie rozpraszały twojej uwagi przez cały czas.

- Planuj swój wypoczynek – nie musisz rezygnować z social mediów i oglądania seriali, wystarczy, że nie będziesz przekraczał z góry ustalonego przez siebie limitu.

- Trzymaj się planu wypoczynku – poświęć jakąś część dnia na aktywny wypoczynek, bądź realizowanie swojej pasji, odciągając tym samym swoją uwagę od telefonu.

- Wykasuj media społecznościowe z telefonu – aby kontrolować czas poświęcany na portale społecznościowe, nie musisz kasować na nich konta, wystarczy, że po usunięciu aplikacji z telefonu nie będą one cały czas pod ręką.

Zadania nie wymagają nadludzkiego wysiłku, jednak realne wprowadzenie ich w życie to niezłe osiągnięcie.


Dzień Detoksu Cyfrowego – pora odzyskać kontrolę

Obojętnie z jakim problemem się mierzymy, kluczowe do jego rozwiązania jest uświadomienie sobie, że taki problem w ogóle istnieje. Właśnie dlatego pojawiła się inicjatywa Dnia Detoksu Cyfrowego. Podczas jego trwania na próbę, na jeden dzień chcemy odciąć się od szumu informacyjnego. Inicjatywa ma za zadanie budować powszechną świadomość, do czego może prowadzić nadmierne korzystanie z nowoczesnych technologii oraz jak uwolnić się spod wpływu platform cyfrowych, które coraz bardziej ingerują w nasze życie. Nie możemy pozostawać bierni wobec korporacji, które maksymalizują swoje zyski kosztem naszego cennego czasu.

Właśnie dlatego 19 lipca weź udział w Dniu Detoksu Cyfrowego.

Autorzy tekstu: Piotr Ciszewski, Jan J. Zygmuntowski